Permakultura a ekologia? A może uprawy konwencjonalne? Co ja na to?

Już jako małe dziecko uwielbiałam grzebać w ziemi. Nasz lekarz rodzinny podczas jednej z wizyt domowych przyłapał mnie i moich braci umorusanych i zakurzonych od stóp do głów po zabawie na pobliskim ściernisku – skwitował to jedynie lakonicznym: „Widać, że zdrowe”. Dzisiaj mogę dodać, że nie tylko zdrowymi ale i szczęśliwymi dziećmi byliśmy – bo mogliśmy obcować z naturą, żyć w zgodzie z rytmem pór roku, obserwować cały ten wspaniały krąg życia.

Tak więc szczęśliwie moje życie rozpoczęło się na wsi. Tradycyjnej polskiej wsi – można by rzec konwencjonalnej do bólu. Stąd też ten model prowadzenia gospodarstwa był dla mnie jak prawda objawiona i absolutna. Jednak studia jakkolwiek mało przydatne z punktu widzenia zawodowego to mają jeden podstawowy plus – poszerzają horyzonty. I tak w miarę jak zasób mojej wiedzy się powiększał zmieniał się mój punkt widzenia. Zaczęłam dostrzegać minusy konwencjonalnej uprawy roli.  Natomiast coraz bardziej rozrastała się we mnie fascynacja ekologicznym modelem upraw.

Aż tu nagle pojawiła się ona – permakultura! Nowe (choć oznaczające powrót do korzeni) objawienie, które zdeklasować miało większość zdobytej w pocie czoła wiedzy ogrodniczej, sadowniczej i rolniczej. No dobra, skoro rys biograficzny mamy za sobą przejdźmy do konkretów. Poniżej przedstawię Wam jakie są różnice pomiędzy tymi trzema systemami uprawy.

Marcelina HaremzaPermakultura a ekologia? A może uprawy konwencjonalne? Co ja na to?
Więcej

Gdy pozwalasz naturze działać …

Witaj drogi czytelniku. Ostrzegam, że dzisiejszy wpis będzie nieco osobisty i filozoficzny.

Na szczęście własne zaprawy już mienią się wszystkimi kolorami lata i jesieni w spiżarniach, ogród już praktycznie pogrążył się w zimowym śnie… Nadeszła więc pora zasłużonego odpoczynku dla ogrodników, sezon długich wieczorów z dobrą herbatką w ręku. Sezon, w którym wreszcie mamy czas by snuć nasze teoretyczne iście filozoficzne rozważania. ;D

Dla Ogrodowej Alternatywy będzie to sezon bogaty w teorię, w trakcie którego postaram się Wam nakreślić istotę permakultury, pokazać na żywych przykładach, że samowystarczalność żywieniowa jest możliwa do osiągnięcia, a co najważniejsze – spróbuję Was rozkochać w tym sposobie patrzenia na świat.

Nie ulega bowiem wątpliwości, że świat tego potrzebuje…. Ale biadolenie o tym jaką mamy krytyczną sytuację jeśli chodzi o środowisko naturalne – zostawię sobie na inną okazję. 😉 Do rzeczy!

Marcelina HaremzaGdy pozwalasz naturze działać …
Więcej

Magiczny ogród Ruth – który nie widział łopaty przez co najmniej 35 lat ;)

Ruth Stout była dość barwną postacią o ciekawym życiorysie, właściwie to pół życia spędziła idąc pod prąd. Jednak kiedy w wieku 46 lat założyła swój pierwszy ogród robiła wszystko tak jak wszyscy dookoła. Wiosną ciężkie maszyny uprawiały jej ogród by mogła wysiać nasiona i posadzić sadzonki, w ciągu sezonu pieliła, podlewała, nawoziła, opryskiwała pestycydami… efekty były mierne a pracy co niemiara. Na dodatek facet, który co roku orał jej ogród był wiecznie spóźniony przez co zbyt późno rozpoczynała zasiewy (kto wysiał za późno groch albo rzodkiewkę wie, że to nie jest dobry pomysł)… Cierpliwości wystarczyło jej na 15 lat. Wiosną 1944 roku, po krótkiej konsultacji ze szparagiem (za to ją najbardziej lubię), postanowiła nie czekać na tradycyjnie mocno już spóźnionego oracza.  A że nie chciało jej się kopać (bo to przecież ciężka praca jest), rzuciła na ziemię nasiona, przysypała je warstwą ziemi i czekała na rezultaty. Oczywiście życie to nie bajka i kilka lat zajęło jej dopracowanie swoich metod uprawy.

Marcelina HaremzaMagiczny ogród Ruth – który nie widział łopaty przez co najmniej 35 lat ;)
Więcej

Podniesione grządki – permakulturowy sposób na pożegnanie z łopatą ;)

Sezon zbiorów dobiega końca, więc można już rozpocząć jesienne porządki i zacząć myśleć o przyszłym sezonie w naszym ogrodzie 😉 W tym miesiącu chciałabym sprzedać Wam patent na to jak wysłać łopatę do lamusa i raz na zawsze zapomnieć o ciężkiej harówce z łopatą w roli głównej. Gwarantuje, że czas zainwestowany tej jesieni z pewnością zwróci się z nawiązką. Brzmi nieco surrealistycznie? Więc jak osiągnąć taki efekt?

Marcelina HaremzaPodniesione grządki – permakulturowy sposób na pożegnanie z łopatą ;)
Więcej

Kalendarz siewu sierpień – czyli druga szansa dla rzodkiewki i nie tylko … ;)

Witajcie kochani czytelnicy 😉 Dzisiaj o tym co można siać w sierpniu. Słowem – post pocieszający dla tych, którzy wiosną przegapili szansę na własną, świeżutką i chrupiącą rzodkiewkę. Zaawansowani ogrodnicy obiecują, że będzie mniej robaczywa niż ta wiosenna ( bo u mnie 1/10 była bez robala) ;).

Marcelina HaremzaKalendarz siewu sierpień – czyli druga szansa dla rzodkiewki i nie tylko … ;)
Więcej

Kalendarz siewu lipiec – dla tych co przegapili wiosnę ;)

Czasami w życiu bywa tak, że w porze roku zwanej wiosną, która dla ogrodnika kojarzy się z porą zasiewów czy wysadzania rozsady do gruntu – dosadnie mówiąc DAMY CIAŁA. Powody są różne, choroba, zawirowania w pracy, wiosenna depresja (bo sezon bikini zbliża się wielkimi krokami a my kolejny rok nie w formie), a może dopiero teraz zakupiliśmy swój wymarzony kawałek ziemi – nieistotne. Dobra wiadomość! Nie musisz czekać do następnej wiosny by zebrać swoje pierwsze plony!  Dostajesz od matki natury drugą szansę na swoje własne zdrowe warzywka. Poniższa tabelka przedstawia zestawienie roślin, które właśnie w tym momencie można siać.

Marcelina HaremzaKalendarz siewu lipiec – dla tych co przegapili wiosnę ;)
Więcej