8 sposobów na zwiększenie ilości dżdżownic w Twoim ogrodzie!

W ostatnim wpisie dowiedzieliśmy się jakie są niesamowite korzyści z obecności dżdżownic w naszych ogrodach.

Dzisiaj bez zbędnych wstępów chciałabym zdradzić Wam sposoby na zwabienie ich do ogrodu i stworzenie odpowiednich warunków do nieskrępowanego rozwoju ich populacji.

  1. Zapomnij o przekopywaniu, oraniu – zwłaszcza jesienią. Przekopywanie jesienią i pozostawianie gleby w ostrej skibie powoduje, że nie tylko dżdżownice powierzchniowe ale i kokony z ich jajami zostają wystawione na działanie niskich temperatur co oznacza dla nich śmierć. Nie martw się, że ziemia stanie się zbita – stosuj ściółki, a dżdżownice zrobią resztę.
  2. Przestań stosować chemiczne środki ochrony roślin i nawozy sztuczne – działają one zabójczo na każde życie w glebie, także na dżdżownice. Ich stosowanie powoduje zaburzenie delikatnej równowagi w glebie, w efekcie wpadamy w błędne koło nawożenia, by ostatecznie nasza martwa gleba nie była w stanie wydać zadowalających plonów bez stosowania coraz większych dawek nawozów. Lepiej to przerwać zanim będzie za późno.
  3. Stosuj nawożenie organiczne – obornik, kompost czy nawozy zielone, wszystkie te sposoby przyciągną do Twojego ogrodu dżdżownice i pozwoli im zwiększać swoją liczebność. Twoje rośliny też Cię za to pokochają!
  4. Jeśli gleba w Twoim ogrodzie jest zbyt przepuszczalna, pomyśl o dodaniu do niej gliny lub dużych ilości materii organicznej, którą dżdżownicę zamienią w próchnicę. To znacznie zwiększy pojemność wodną gleby, dzięki temu rzadziej będzie trzeba podlewać ogród.
  5. Sprzątanie ogrodu zostaw sobie na wiosnę – usuń i zniszcz tylko rośliny chore, cała reszta będzie stanowiła pożywienie dla dżdżownic w okresie późnej jesieni i zimy.
  6. Ściółkowanie, ściółkowanie, ściółkowanie – poprawia ono wilgotność gleby, zwiększa ilość próchnicy w glebie i ogranicza jej przemarzanie zimą chroniąc tym samym dżdżownice i ich kokony przed niesprzyjającymi warunkami. Każda ściółka się nada np. : słoma, kompost, trociny, trawa, siano, wyrwane chwasty. Ściółkowanie ma ogrom zalet – poczytaj o tym tutaj.
  7. Nie zaoruj miedzy – jeśli już nie ma rady i musisz wykonywać zabiegi agrotechniczne to pozostaw miejsca, które pozostaną nienaruszone. Zauważyłam, że współcześni rolnicy zaorują szerokie niegdyś miedze, żeby zyskać kilka metrów więcej. A jednak takie nieużytkowane miejsca są niesamowicie istotne, stanowią schronienie min. dla dżdżownic, które później są w stanie odtworzyć swoją populację.
  8. Sprowadź je do swojego ogrodu – możesz kupić je w Internecie, lub „upolować je w terenie”. Pamiętaj jednak, że powszechnie dostępna dżdżownica kalifornijska pomoże Ci zrobić szybciej kompost, jednak nie poprawi struktury gleby, gdyż jest dżdżownicą powierzchniową. Jeśli chcesz osiągnąć wszystkie 13 wspaniałych rzeczy to zaopatrz się w dżdżownicę zwyczajną, która jest naszym rodzimym gatunkiem i nie ma problemu z przezimowaniem. Dżdżownica kalifornijska owszem nadaje się do introdukcji na działkę, jednak pryzma kompostowa, którą będzie zamieszkiwała powinna zostać ocieplona na zimę np. słomą.

 

Już za tydzień ukaże się artykuł o wermikompoście – czyli fenomenalnym kompoście, w którego otrzymywaniu pomagają dżdżownice!

Marcelina Haremza8 sposobów na zwiększenie ilości dżdżownic w Twoim ogrodzie!

Related Posts

4 comments

Join the conversation
  • WERMIKOMPOST – czyli chcę mieć szybciej kompost, ale nie chcę mi się go przerzucać :) | Ogrodowa Alternatywa - 26 czerwca 2019 reply

    […] 8 sposobów na zwiększenie ilości dżdżownic w Twoim ogrodzie! […]

  • Karina - 6 czerwca 2019 reply

    Dzień dobry!
    Na pojęcie “permakultura” natknęłam się kilka miesięcy temu przeglądając jakiś blog ogrodniczy.
    Mam dość duży ogród warzywny (ponad 1000 m², ale też dużą rodzinę chętną na zdrowe warzywa) i wykańcza mnie nieustanna walka z chwastami… Wydaje mi się, że wypieliłam już większość a za kilka dni one od nowa są wszędzie! Poza tym mam bardzo zbitą gliniastą glebę. W czasie deszczu robi się bagno a po kilku dniach suszy dosłownie beton.
    Właśnie najbardziej obiecująca w permakulturze wydaje mi się tak znikoma ilość chwastów i spulchniona gleba.
    Ale do rzeczy. Co jesień mój ogród był zaorany na wysoką skibę. Wiosną wyrównany agregatem. Później dodatkowo grabiłam place pod wybrane zasiewy. Roboty tyle, że nie mogłam się ruszać z bólu… Wydawało mi się, że to jedyny sposób, żeby moja gleba nadawała się do użytku. Ale w tym roku wprowadziłam chyba główny permakulturowy element, a mianowicie ściółkowanie. Podłożyłam grubą warstwę słomy pod cukinie, dynie a na poletku z truskawkami rozkładam regularnie (mniej więcej co tydzień) warstwę skoszonej trawy. Widzę efekt, bo podłoże pod ściółką jest ciągle wilgotne. Chwastów jest co prawda mniej, ale nadal wychodzą.
    Jesienią chciałabym ogrodu już w ogóle nie orać. Chcę żeby gleba zaczęła żyć, żeby pojawiało się coraz więcej dżdżownic, żeby to była próchnica, a nie suche bryły, które muszę zgrabiać i odrzucać.
    Ale szczerze mówiąc bardzo się boję. Mam tak wiele pytań. Czy mam całą powierzchnię ogrodu wyłożyć np słomą i zostawić to do wiosny? Czy to zdąży się rozłożyć? Czy np. po wiosennych roztopach (załóżmy, że będą) woda będzie wsiąkała, jeśli nie będzie przekopana? A co z resztkami warzyw? Rozumiem, że jesienią po zbiorach mam je ściąć. Ale przecież jeśli nie będzie mrozów, to one będą wiosną odbijały z korzeni. Co w taki wypadku z płodozmianem?
    Wizja ogrodu bez wzruszania gleby i z mniejszą ilością chwastów wydaje się piękna, ale ile czasu potrzeba żeby “naprawić glebę”?

    Marcelina Haremza - 26 czerwca 2019 reply

    Cześć ;D Super, że zaczynasz z permakulturą. Gdy opisujesz to wiosenne zagrabianie, rozbijanie brył ziemi to aż mnie ciarki przechodzą – tak wyglądało to od wczesnego mojego dzieciństwa – nienawidziłam tego! A teraz okazuje się, że cały ten trud nie był konieczny. 😀 Co do chwastów to nigdy ich nie wyeliminujemy do zera, część można polubić i traktować jako zieleninę, bo czasami mają lepsze właściwości odżywcze niż niejedna sałata. Ale mnie też ciężko było się przestawić z nienagannych niezachwaszczonych grządek na takie gdzie panuje nieco “bałaganu”, choć ja wolę go nazywać różnorodnością. Jeśli chodzi o przygotowanie ogrodu do zimy to jeśli stoi u Ciebie wiosną długo woda to może warto pomyśleć o takich permakulturowych formach jak podniesione grządki czy wały. Moja mama była zachwycona, że nie musiała czekać aż ciągnik był w stanie wjechać w tym roku do ogrodu, miesiąc wcześniej mogła posiać warzywa. Ściółkowanie słomą całości ogrodu to doskonały pomysł, być może nie zdąży się ona całkowicie rozłożyć, jednak to nie problem. Możesz zgrabić całość i rzucić na kompost, możesz zdjąć ją tylko z miejsc gdzie zamierzasz siać aby gleba szybciej się rozgrzała. Wersja najleniwsza (czyli moja ulubiona), możliwa w przypadku dużych nasion (np. fasola, groch, cukinia, dynia) to rozgarnianie delikatnie słomy i po zasianiu ponowne przykrycie zasiewów. Jedyny minus jest taki, że jeśli zdecydujesz się na pozostawienie słomy to ślimaki będą miały doskonałe schronienie i wiosną trudniej z nimi przez to walczyć. Woda w nieprzekopaną glebę będzie wsiąkała z czasem coraz lepiej, w końcu dżdżownice drenują ją pozwalając na łatwe wnikanie wody wgłąb. Resztki warzyw – jeśli wytniesz naprawdę nisko przy glebie to nie powinny odbijać, jeśli będą to możesz je potraktować jako darmową mikrozieleninę i np. robić sobie zielone smoothie. Ja osobiście częściej wyrywam z całym korzeniem bo przechadzając się po ogrodzie rzadko mam przy sobie sekator, żyję nadzieją, że ta niewielka ingerencja zostanie mi wybaczona przez moje glebowe mikroby 😉 Płodozmian trzeba praktykować głównie jeśli stosujemy monokulturowe uprawy, które jednostronnie drenują glebę ze składników odżywczych i pozwalają na nieskrępowany rozwój szkodników. Jest on istotny także jeśli uprawiamy po sobie rośliny, które nękają te same choroby – np. pomidora po ziemniakach. Jeśli natomiast tworzy się uprawy mieszane to nie jest on już tak istotny. Bardziej istotne w tym przypadku jest dobre sąsiedztwo roślin. A naprawienie gleby, która wiele lat była uprawiana w sposób konwencjonalny jest o wiele prostsze niż przywrócenie naturalnej równowagi w “naziemnym” ekosystemie naszego ogrodu, co trwa kilka lat. Już w pierwszym roku ściółkowania widoczna jest poprawa żyzności i pulchności gleby, w kolejnych latach będzie tylko lepiej i łatwiej, dżdżownice wiedzą co robić. 😉 Mam nadzieję, że nie pominęłam żadnego aspektu. Cieszę się, że mogę Cię tu gościć na blogu 🙂

  • Dżdżownice – 13 powodów dlaczego je lubisz choć jeszcze o tym nie wiesz? | Ogrodowa Alternatywa - 6 czerwca 2019 reply

    […] 8 sposobów na zwiększenie ilości dżdżownic w Twoim ogrodzie! […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *