Permakultura na balkonie? Proszę bardzo!

Permakultura na balkonie? Niektórzy, mają tendencje do myślenia z rozmachem – czyli  sens permakultury upatrują jedynie w tworzeniu kilkuhektarowych oaz, w których życie może się toczyć w zgodzie z naturą. Jednak permakultura jest możliwa także na mniejszych powierzchniach – choćby na balkonie. Oczywiście im mniejsza skala tym jest to trudniejsze, jednak i tak warto propagować każdą nawet najmniejszą cząstkę permakulturowych metod by ta dobra idea szerzyła się na pożytek dla nas wszystkich.

I choć.. jest to trudne z pewnością się opłaca! Kiedyś jedna Pani w komentarzach dot. Ziemniaków na balkonie (tutaj) zadała mi pytanie: „A na ile obiadów dla pięcioosobowej rodziny to wystarczy?” Oczywiście nie wykarmimy z kilkunastu metrów (w porywach) naszej – choćby bardzo małej rodziny. Niestety o jakiejkolwiek, choć częściowej niezależności żywieniowej można myśleć dopiero mając do dyspozycji minimum 200m2. Jednak jest tu inny niesamowicie cenny aspekt. Chcąc czy nie chcąc, jesteśmy częścią przyrody i brak zieleni w bezpośrednim otoczeniu wpływa negatywnie na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne (Polecam książkę „Ostatnie dziecko Lasu”, w której jest to bardzo bogato opisane). Wiem dokładnie o czym mówię, bo przemieszkałam dobrych parę lat w Poznaniu gdzie mogłam sobie pozwolić co najwyżej na podłużną doniczkę na zewnętrznym parapecie. Więc gdy tylko dorwałam się do kilkunastometrowego balkonu – zaczęłam testować na potęgę ;D

Dodatkowym aspektem jest świadomość tego co ląduje na naszym talerzu. Nie każdy ma odwagę wziąć za to odpowiedzialność. Na szczęście dla osób, które ją mają – balkon może stać się źródłem organicznych warzyw, owoców i ziół. Co więcej balkon taki może stać się jedną z ważniejszych życiowych lekcji dla naszych dzieci, które mieszkając w miastach są odcięte od możliwości uprawy własnego ogrodu – co w moim przypadku było niesamowicie cennym i ważnym doświadczeniem dzieciństwa.

 

Dobra koniec pitu-pitu! Do rzeczy!

Tradycyjne ogrodnictwo często (jakże słusznie) kojarzy nam się z ciężką pracą. Dlatego myśląc permakulturowo – naszym głównym celem jest naśladować naturę, w taki sposób by uczynić nasz mały ogród możliwie samowystarczalnym.

Podstawowe rzeczy, które musisz wiedzieć o swoim balkonie:

Ile masz słońca?

Na początek należy ustalić jakie jest usłonecznienie naszego balkonu. Musisz ustalić czy słońce świeci tam cały dzień, tylko okresowo, czy przez ułamek dnia. Jeśli Twój balkon jest raczej cienisty możesz sobie pomóc stosując lustra w odpowiednich jego częściach. Niestety jeśli masz ocieniony balkon, będziesz musiał/ła zrezygnować z roślin wymagających pełnego nasłonecznienia. Na szczęście jest wiele gatunków, które całkiem dobrze znoszą lub wręcz preferują skąpy dostęp do słońca.

Silny wiatr

W wysokich budynkach czynnikiem, który może Cię ograniczać jest także wiatr. Zbyt silny wiatr jest dla roślin takim samym stresem jak brak wody czy słońca. Silny wiatr hamuje wzrost i powoduje szybkie przesychanie podłoża. Szacuje się, że uprawy na osłoniętych stanowiskach dają nawet 100% większy plon. Prostym sposobem na poradzenie sobie z tym problemem może być budowanie trejaży lub innego rodzaju osłon od odpowiedniej strony. By ją ustalić notuj sobie skąd zwykle wieją najsilniejsze wiatry. W Wielkopolsce to zazwyczaj wiatry wiejące z zachodu.

Woda na balkonie

Jeśli jesteś szczęściarzem masz na balkonie dostęp do rynien, jeśli właściciel budynku się zgodzi możesz na niej zamontować rewizję rynny czy jak kto woli łapacz wody jak na zdjęciu poniżej.

Jeśli nie uzyskasz takiej zgody, tak czy inaczej warto się postarać o jakiś większy zbiornik z wodą, gdzie nasza kranówka mogłaby się odstać i ogrzać na słońcu.

 

No to wiemy już dużo o Twoim balkonie. Teraz najważniejsze jak dużą powierzchnię ma Twój balkon? Nawet jeśli jest niewielki są dziesiątki sposobów jak zwiększyć znacznie powierzchnię uprawy. Oczywiście przed puszczeniem wodzy fantazji, jeśli nie jesteś właścicielem mieszkania – musisz się zorientować czy nie istnieją jakieś obostrzenia prawne dotyczące zagospodarowania fasady budynku.

 

Działaj z premedytacją!

Najważniejsze to posiadać plan. Weź więc do ręki kartkę (najlepiej w kratkę), linijkę i jakiekolwiek pisadło i wyrysuj swój balkon. Możesz rysować w skali – to ułatwi Ci późniejsze planowanie.

Podstawą jest zaplanowanie rozkładu ścieżek komunikacji – nie popełniaj błędu tych pasjonatów ogrodniczych, którzy po swoich ogrodach niedługo będą musieli chodzić z maczetami  (pozdrawiam moją mamę) ;). Bez łatwego dostępu do wszystkich elementów Twojego małego balkonowego ogrodu jego pielęgnacja stanie się utrapieniem a nie przyjemnością. Jeśli stało się i Twój balkon to zielona dżungla- postaraj się wygospodarować choć 40cm ścieżki by łatwo się było przemieszczać.

Gdy ustalimy rozkład ścieżek, możemy zacząć tworzyć kompozycje roślinne. Na początek ustal sobie listę „Must have” – tych roślin, których uprawa sprawi Ci największą przyjemność. Tylko bądź realistą – nie mamy 10hektarów do dyspozycji ;). Po ustaleniu ilości ścieżek wiemy mniej więcej jaką powierzchnię mamy do dyspozycji, teraz trzeba to wszystko poukładać. Najrozsądniej jest zacząć od planowania rozmieszczenia roślin wysokich, tak by nie zasłaniały one światła pozostałym. Jedynym wyjątkiem jest konieczność wyższa, to znaczy, gdy roślina ta ma osłaniać inne od wiatru. Wtedy to, że podkrada dla siebie większość słońca schodzi na dalszy plan.

 

Jak powiększyć swój mały balkon?

Idealnym rozwiązaniem są wiszące na ścianach czy suficie doniczki, które dodatkowo powiększają nam powierzchnię uprawy.

Możemy zainwestować w trejaże, które pozwolą nam efektywnie wykorzystać powierzchnię ścian i sufitów. Ich tym należy dostosować do rodzaju organów czepnych rośliny, którą wybraliśmy. Dlatego dla dyniowatych dobra będzie siatka, natomiast dla tych roślin, które mają silne wąsy czepne (groch, fasola tyczna, chmiel) wystarczy zainstalowanie kilku sznurków.

Plusem pnączy na balkonie jest to, że zacieniają ściany budynku ograniczając latem ich nagrzewanie.

 

Pojemniki do uprawy.

Tak naprawdę jedynymi ogranicznikami tego z czego będą wykonane nasze doniczki jest nasza wyobraźnia i zmysł artystyczny. Czy kupicie gotowe, czy sami skonstruujecie swoje pojemniki z cegieł, drewna czy czegokolwiek innego – nie ma to znaczenia. Istotne jest by miały one głębokość przynajmniej 30 cm. Jeśli jednak planujesz uprawiać warzywa korzeniące się głęboko takie jak rzodkiew, marchew, pietruszka czy ziemniaki Twoje donice powinny mieć głębokość minimum 60 cm.

 

Przygotowanie podłoża

Jest to wbrew pozorom jeden z łatwiejszych etapów. Łatwiejszych – jednak niesamowicie istotnych jeśli chcemy sobie zaoszczędzić odchwaszczania, nawadniania i innych form pielęgnacji w późniejszym czasie. Celem permakultury jest stworzenie systemów, które nie będą wymagały ciągłego wysiłku z Twojej strony by przetrwać, jest to więc coś w rodzaju inwestycji na lata, wystarczy zobaczyć jak to funkcjonuje w naturze.

Jeśli chcesz możesz użyć workowanej ziemi doniczkowej, jednak użycie zwykłego piasku jest dużo tańsze. Będziesz także potrzebować kompostu i ściółki. Na wietrzne balkony polecam zrębki drzewne albo korę, które mają większe fragmenty i nie będą tak łatwo wywiewane przez wiatr. Bardzo pomocne dla Twojej startującej balkonowej permakultury będzie jeśli wybierzesz się do jakiegoś miejsca na łonie natury – najlepiej  lasu – i w miejscu gdzie jest bardzo mały ruch zbierz kilka garści ziemi, które wymieszasz ze swoim podłożem. Będzie to swojego rodzaju zaczyn pełen milionów pożytecznych bakterii glebowych, które odpowiadają za zdrowe życie gleby.

Na początek usyp na dnie pojemnika warstwę podłoża – około 15 cm lub więcej jeśli wybrałeś głębszy pojemnik. Rozsyp cienką warstwę gleby zebranej w lesie. Polej podłoże obficie wodą. Posyp wszystko kompostem, przykryj wszystko około 10 cm ściółki i podlej wszystko obficie. Następnie znowu dodaj 5 cm kompostu, polej wszystko wodą i na koniec przykryj całość 5 cm ściółki.

Ściółka spełnia kilka funkcji: hamuje wzrost chwastów, pomaga ograniczyć parowanie wody, a tym utrzymuję wilgoć w glebie, z czasem ulega rozkładowi wzbogacając glebę w cenne dla roślin składniki odżywcze, tworzy nisze do rozwoju dla pająków (wiem, że to nie wszystkim musi się podobać, jednak pająki są istotnym elementem każdego ekosystemu i warto by znajdowały się w naszym otoczeniu), które pomagają w naturalny sposób kontrolować liczebność szkodników.

Ściółka jest w tym wszystkim elementem kluczowym, bez niej Twój permakulturowy mini ogródek będzie miał mniejszą szansę na bezproblemową egzystencję i będzie wymagał więcej wysiłku by utrzymać go w zadowalającym stanie.

Tam gdzie to możliwe zaleca się posiać w ściółce białą koniczynę (Trifolium repens). Wystarczy rozsypać nasiona na powierzchni. W miarę rozrostu koniczyny stworzy ona zieloną pokrywę, która skutecznie uniemożliwi chwastom kiełkowanie i ograniczy parowanie gleby. Dodatkowo koniczyna dzięki swoim właściwościom wiąże atmosferyczny azot, a tym samym w naturalny sposób wzbogaca glebę w ten cenny składnik.

 

Uprawa i zbiory

Teraz jesteśmy już gotowi by zacząć siać i sadzić. Aby to zrobić na niewielkim fragmencie rozgarnij wierzchnią warstwę ściółki aż do poziomu zwykłego podłoża. To miejsce wypełnij kompostem, a następnie umieść w nim nasiona lub sadzonki i podlej je wodą.  Ściółka z czasem będzie osiadać, dlatego sadząc czy siejąc roślinę musisz przewidzieć, że roślina osiądzie jeszcze 5 cm. Ważne! Upewnij się, że ściółka nie dotyka łodyg roślin.

Jeśli posiałeś na powierzchni koniczynę jesteś na właściwej drodze by dostarczyć Twoim roślinom tego czego potrzebują. W tym celu możesz także sadzić wiążące azot warzywa. Np. Sadzenie fasoli czy grochu z innymi roślinami wspomaga ich wzrost dzięki dostarczanemu przez fasolę azotowi. Jedynymi wyjątkami są tutaj cebula, czosnek czy szczypiorek, które hamują rozwój roślin strączkowych.  Jeśli już musisz uprawiać te rośliny obok siebie postaraj się rozdzielić je przynajmniej jedną rośliną z innej rodziny.

Gdy zbierasz plony, czasami zbierasz tylko fragment rośliny, jednak za każdym razem gdy zbierasz całą część nadziemną rośliny pozostaw jej korzenie w glebie, by tam rozkładając się wzbogacały stopniowo glebę.  Z kolei jeśli zbierasz korzenie roślin to przykryj warstwą ściółki ich nadziemną część, pod nią ulegną rozkładowi wzbogacając glebę. Dodatkowo by wzbogacić glebę możesz pod warstwą ściółki zagrzebywać resztki warzyw i owoców.

 

Unikaj sztucznych nawozów

Czasem może Cię kusić by dodawać do gleby syntetyczne nawozy, szczególnie na samym początku by przyspieszyć wzrost roślin. Jakkolwiek może się to na pierwszy rzut oka wydawać doskonałym sposobem, na dłuższą metę prowadzi do zubożenia życia w glebie i mniejszej żyzności gleby w przyszłości. Podsumowując – efekt końcowy jest taki, że nawozy sztuczne zabijają życie w glebie, w tym także pożyteczne mikroorganizmy, które mają ogromne znaczenie w użyźnianiu gleby w Twoim ogrodzie – bez nich nie ma kto rozkładać materii organicznej. Używając sztucznych nawozów zwiększasz więc koszty uprawy i ilość pracy, której przecież mógłbyś uniknąć.

 

Widzicie więc, że permakulturowe uprawy na balkonie są możliwe co więcej zyskują na popularności wśród świadomych ogrodników. Bo po co się przepracowywać jeśli nie jest to konieczne 😉

Już wkrótce ukaże się artykuł zawierający wykaz gatunków i odmian, które z powodzeniem można uprawiać na balkonie, teraz gdy już znamy metodykę permakulturowej uprawy – można śmiało ruszać w dalszą drogę 😉

 

*Artykuł na podstawie: http://library.uniteddiversity.coop/Permaculture/Terrace_Permaculture_Gardening.pdf

Marcelina HaremzaPermakultura na balkonie? Proszę bardzo!

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *